Misja książka na finiszu

Zapowiadało się świetnie. Literacki konkurs ogólnopolski, pod potronatem Ministerstwa Edukacji, promowany przez platformę wydawniczą Ridero. Szczytne cele: propagowania czytelnictwa, rozwijania pasji piśmienniczych, obalania mitów, że młodym Polakom pisać się nie chce lub nie umieją. Na koniec, budzące zaufanie jury, które dokona ostatecznego wyboru zwycięzców spośród Top50 kilkuosobowych zespołów uczniów szkół ponadpodstawowych współzawodniczących ze sobą w tworzeniu własnej książki.

Zaczynamy, zawiązuje się drużyna, powoli powstają opowiadania i ilustracje. Zmaganiom redaktorskim towarzyszą liczne korekty oraz kilkugodzinne warsztaty literackie. Pracujemy nad stylem, konstrukcją postaci, poprawiamy grafię. Teksty przechodzą metamorfozę. W końcu gotowa książka pojawia się na konkursowej liście. Czytamy teksty konkurencji i jesteśmy zadowoleni. Pojawia się jednak niepokój związany z systemem wyłaniania zwycięzców. Okazuje się, że do Top50 droga jest nie tylko długa i wyboista, ale i pełna pułapek, które uniemożliwiają dotarcie do celu. Zanim książki trafią w ręce jury, przechodzą przez system głosowania internautów. Pełna władza w ręce ludu… nawet jeśli ledwo czyta… lub nie czyta wcale.

Tak łatwo przesunąć odpowiedzialność na anonimowych „czytelników”, którzy kliknięciem windują wybrane drużyny. Nie zawsze zwycięża ten, kto dobrze pisze. Często decyduje większa liczba znajomych na facebooku, bycie lepszym marketingowcem, głośniejsze wołanie o wciśnięcie guzika „głosuj”. To łatwiejsze niż mozolne przeglądanie setek nadesłanych prac.

Zaangażowanie głosujących ma też inne, bardziej marketingowe oblicze. Im więcej osób wciągnie machina „lajkowania”, tym więcej pozna platformę wydawniczą Ridero. Wzrośnie też prawdopodobieństwo,  że część z nich skorzysta z usług konkursodawcy. Światem rządzi pragmatyzm, cel uświęca środki. Idee i jakość schodzą na plan dalszy.

Nie przechodzimy dalej. Kończymy konkurs na etapie głosowania, z nieprzyjemnym wrażeniem, że służył bardziej o reklamowania platformy wydawniczej niż do promowania czytelnictwa.

Szkoda, że Ridero wraz z jury oraz honorowymi patronami nie odważyli się podjąć merytorycznej oceny wydawniczej wszystkich nadesłanych do konkursu prac. Najłatwiej oddać decyzję o wyłonieniu najlepszych w ręce ludu i dopiero spośród garstki „wygłosowanych” wybrać najlepszych.  Trudniej przejrzeć setki „książek” nadesłanych przez uczestników i podjąć się merytorycznej oceny wydawniczej. To bardziej czasochłonne. Szkoda.

Na szczęście podeszliśmy do tego zadaniowo. Nie warto walczyć o wygraną, warto pracować nad warsztatem literackim. Misja Książka była do tego świetnym pretekstem. I za to organizatorom i honorowym patronom dziękujemy. Przeżyliśmy super przygodę literacką i podciągnęliśmy warsztat pisarski. Bakcyl połknięty, kolejne opowiadania w toku.

I te drużynowe zdjęcia 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dorota Bandzmer

http://biblioteka.vlo.gda.pl/wp-content/uploads/2016/01/IMG2401-e1452627292338.jpg